poniedziałek, 27 stycznia 2014

Uwaga!

A więc tak... Jak pewnie niektórzy wiedzą Demon zrezygnował na razie (czas nie określony) z stanowiska bety... Więc tymczasowo nie mamy bety... Opowiadanie i formularze proszę wysyłać do mnie.

Mistrz przemówień
 Desmond

P.S.(od Demona) Jeśli ten nieudolny i nieobliczalny alfa się nie sprawdzi to zajmę się watahą.
Pakujący się
Demon

wtorek, 21 stycznia 2014

Od Demona cd historii Arashi

-To akurat proste... Jestem za przystojny na piekło...
-Ale przede wszystkim za głupi i skromny-wyszczerzyła się Alice.
-A miałem cię za przyjaciółkę... Zawiodłem się na tobie... Idź, zajdź mi z oczu...
-Jak możesz, przecież ja nie mogę żyć bez ciebie-powiedziała przykładając sobie teatralnie łapę do czoła.
-Wiem moja pani, ale takie me życie... Nie ma w nim miejsca dla żadnej kobiety.
-Ty draniu bez serca... Łamaczu kobiecych serc...
-Wiem, pokrako... Ale nic na to nie poradzę.
-Debil...
-Wariatka...
-Czubek...
-Dobra, później skończycie tą wyliczankę-przerwał nam Logan ze śmiechem.-Na osobności...
-Dobra, dobra... Wiem, że ci się śpieszy do Adrianny... No leć, bo twoja miłość czeka na swojego księcia...
-Demon? Czego się nawdychałeś?
-To Flynn i Alice mają na mnie zły wpływ... Są jak trucizna...Jeśli wedrze się do organizmu idzie to do mózgu i miesza, a....
-Jak mogą mieszać w czymś czego nie masz?-przerwał mi Desmond.
-Ja to nie ty...
-Alice, a nie masz ochoty na zmianę otoczenia-zapytał Desmond Alice, z czarującym uśmiechem.
-Des, bo Lexi będzie zazdrosna-powiedziałem z wrednym uśmiechem.
-Jasne chętnie, ale najpierw będę musiała pozamykać sprawy w tamtej watasze...
Spojrzałem na nią, ale ona odwróciła wzrok.
-Jasne-powiedział z uśmiechem debil.
-Czyli będziemy mieli nowego członka-powiedziała Arashi.
-Nom.. A ty Flynn?
-Jak tylko się "załatam" to ruszam dalej w podróż...
-Jeszcze ci mało-jęknąłem.
-No... A to tobie zbrzydły przygody?
-Nie możliwe... Demonowi zbrzydły przygody. Świat zwariował!
-Nie, nie zwariował, bo za jakiś miesiąc może wróci mi chęć, ale na pewno nie do takich. Mam do was prośbę... Następnym razem jak ten czubek powie, że ma doskonały pomysł na wyprawę.. Walnijcie mnie zanim odpowiem twierdząco.
-Ja pierwszy cię walnę-zadeklarował Des.
-Świetnie, a teraz, jeśli pozwolicie pójdę się przejść-powiedziałem wstając.
-Masz jeszcze...-zaczął Logan, ale mu przerwałem:
-A ty chcesz dostać w łeb piorunem? To proszę nie kwestionować mojej decyzji...Idę się przejść. Idzie ktoś ze mną?-zapytałem kierując się do wyjścia z jaskini.

<Arashi?>

Od Arashi CD Historii ,,Przeszłość"

Niepewnie otworzyłam oczy. Leżałam w trawie, przed swoją jaskinią, ale z boku szyi czułam ostry, kujący ból. Gdy spojrzałam w to miejsce, ujrzałam niewielką, ale ciągle krwawiącą ranę. Natychmiast przypomniałam sobie wszystkie wydarzenia.
<< Powrót z wyprawy.... Zapach wilka przed jaskinią.... Warknięcie.... Ciemność...>>
Dlaczego mnie nie zabił? - Zastanowiłam się przez chwilę, choć właściwie znałam odpowiedź. Ostrzeżenie... Clod uwielbiał to robić. Szybko pobiegłam w kierunku watahy. Nagle wpadłam na kogoś. Odskoczyłam, szykując się do walki, ale po chwili rozpoznałam wilka.
(Komuś chce się dokończyć? )

Od Arashi Cd. historii Demona


- Ymmm... Szczerze mówiąc wątpię - roześmiałam się. - Ale sądząc po tobie to chyba cała rodzina jest nienormalna... Demon tylko trochę bardziej.
- Ej! - wtrącił omawiany, podnosząc się
- Już przestałeś konać? - parsknął śmiechem Logan
- Hmmmmm. - Zastanowił się Demon -Tak! W piekle mnie nie chcieli!
- No ciekawe czemu.....
(Demon? Wena poszła się powiesić)

Od Arashi cd historii Kiiyuko

Próbując coś upolować, chodziłam po Świetlistym Lesie. Po pewnym czasie wyczułam zapach saren. Pobiegłam w tamtą stronę, i już po chwili,zabiłam średniej wielkości sarnę. Nagle usłyszałam kroki zza krzaków. Gdy wyjrzałam, zobaczyłam białą waderę..
- Kiiyuko? - zapytałam, zdziwiona - Nie powinnaś jeszcze chodzić... Co się stało? - Dodałam widząc, że płakała - Nic ci nie jest?
- Nie... - odparła wadera, ale po chwili dodała -
(Kiiyuko? )

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Od Demona cd historii Arashi

Zamyśliłem się na chwilę.
-Jeśli chcesz to powiedź-powiedziałem w końcu.
-A może wolisz sam?-zapytał.
-Nie..
-Dobra powiem ci tyle co wiem sam-powiedział w końcu Desmond. I opowiedział jak ją poznałem i o tym jak zginęła.
-Właśnie dlatego chciałem tam wrócić-powiedziałem na końcu wpatrzony w przestrzeń.-Tego dnia była rocznica... A jesteś w takim, a nie innym stanie ponieważ szukaliśmy pewnej rzeczy w puszczy...
-Ale czego szukaliście?-zapytała Alice.
-Nie twoja sprawa-powiedział szybko Flynn.
-Chyba jednak moja-powiedziała najeżając się.
-Ej, spokój-powiedziałem do nich.
-A co jeśli nie?-zapytali razem.
-To wam tu zejdę. Później dokończycie swoje romanse...
-Wypchaj się głąbie-powiedzieli znowu razem (jacy oni zgodni).
-Logan, a długo będziesz mnie tu trzymał?
-Pewnie z tydzień...
-Tydzień?! Mnie nie można przetrzymywać tak długo w jednym miejscu.
-Dlaczego?
-Bo zaczynam świrować-powiedziałem udając przerażoną minę i mówiąc szeptem.- Kolory się zmieniają, słyszę głosy...
-Demon?
-No?
-Dla ciebie już nie ma nadziei...
-Wiedziałem, to koniec...Żegnaj okrutny losie...Zawsze będę o was pamiętać...Umieram-powiedziałem udając, że konam.
-Słuchaj Logan, czy coś mu mózgu nie uszkodziło?-zapytał Desmond.
-Właśnie się zastanawiam... Arashi czy jak byliście na wyprawach to nie oberwał przypadkiem w łeb?
-Nie...Chyba nie...
-Opętał go demon-powiedział Flynn.
-Demona opętał demon? Logiczne...
-Tak, demon głupoty.
-Ej, ja tu jestem-wtrąciłem robiąc obrażoną minę.
-Ciężko nie zobaczyć takiego głąba...-powiedział Desmond.
-Czy ty nie masz szacunku do umierających? Słyszałeś Logana, nie ma dla mnie nadziei.
-A kiedykolwiek była? Bo jak tak to w piekle pada śnieg.
-A nie?
-Arashi... Czy mój brat był kiedykolwiek normalny i była nadzieja na to że mu głupota minie?-zapytał Desmond.

<Arashi?>

niedziela, 19 stycznia 2014

Od Kiiyuko c.d Jakaś wadera

- Nie musisz wiedzieć - rzekłam po czym wstałam
Biodro mi strzykło, podłamałam się. Basior chciał mnie przytrzymać, ale warknęłam.
- Nie potrzebuje Twojej litości ani łaski. Nie jestem kaleką! - rzekłam zdenerwowana
- Nie będę się nad sobą użalać, trzeba żyć. Nie mam dla kogo, ale będę żyć. Kiedyś będę szczęśliwa, zadowolony? - dodałam
Zebrałam swoje manatki, pomimo tego iż Adrianna mnie zatrzymywała.
- Adrianno, zostaw mnie. - powiedziałam
Wadera zrobiła parę kroków w tył zdezorientowana.
- Nie jesteś gotowa, Kiiyuko - odparła
Wzruszyłam ramionami. Obojczyk mnie chrząsł.
Przełknęłam łzy, starając się nie patrzeć na jego wyraz twarzy.
Wyszłam z jaskini, utykając dalej. Chyba miałam zanik mięśni.
Postanowiłam iż spróbuje tu jeszcze parę tygodni pomieszkać, a jak nie to znów wejdę do tego lustra, albo odejdę. W najgorszym wypadku znów skocze. I już nie będę dla nikogo problemem.
Poszłam nad jezioro trochę się wykąpać. Gdy weszłam poczułam, że coś zraniło moją łapę, był to kawałek szkła. Następny kawałek....następny i kolejny i kolejny... To były odłamki zwierciadła. Ktoś je musiał zbić.
Poszukałam innego źródła wody i tam wzięłam kąpiel. Poczułam się od razu lepiej.
Następnie poszłam do jaskini i zasnęłam błogim snem.
Następnego ranka chciałam coś upolować, albo zjeść. Obojętnie co, ale coś czym mogłabym zapełnić pustkę w moich brzuchu.
Poszłam do Świetlistego Lasu, a nagle zza krzaków wyskoczyła jakaś wadera.
<Jakaś wadera?>